Powstanie
Styczniowe 1863-1864

Na ziemi biłgorajskiej

Skłodowski Zdzisław

Z Lubelskiego 15 IX 1863

GAZETA NARODOWA nr 181 z 1863

„Dnia 2 września nad ranem oddział nasz odsunął się o pół mili, i zajął w lesie bojową pozycję. Nad wieczorem dla powzięcia wiadomości o oddziale Ćwieka, i dla zaopatrzenia żołnierzy w żywność, po raz drugi udałem się do Biłgoraja z kapitanem Stępnickim i z dwoma plutonami jazdy, dowodzonymi przez rotmistrza Valentin. W pół drogi, w miejscu, gdzie dnia poprzedzającego oddział nasz stał obozem, usłyszeliśmy gęsty ogień tyralierski a następnie działowy. Po krótkiej naradzie i po powzięciu wiadomości, że Moskwa bije się z jakimś oddziałem naszym pod Biłgorajem postanowiliśmy jednozgodnie zaalarmować z tyłu lub z boku Moskali i tym sposobem zrobić silną dywersję. Obok tego posłaliśmy natychmiast wiadomość do pułkownika o tem co zaszło, czego podjął się oficer Seweryn Skrz.. Szybkim kłusem wysunęliśmy się z lasu przylegającego do samego miasta, i ujrzeliśmy Moskwę, nacierającą natarczywie na oddział cofający się ku lasowi, z drugiej strony miasta rozciągającemu się. Nie było wątpliwości że to oddział Ćwieka rejterował z Biłgoraja, gdzie posilał się po forsownym marszu i gdzie go zeszły przeważne siły moskiewskie. Bez straty czasu uszykowaliśmy się dwójkami popędziliśmy ku miastu, kierując się na tył nieprzyjaciela. Moskwa spostrzegłszy wysuwającą się z lasu konnicę, poruszyła natychmiast swoją kawalerię, z kozaków i ułanów złożoną, i szybkim zwrotem podsunęła ku nam swoją artylerię. Kartacze jednak przenosiły nas znacznie i tylko zabiły kilka sztuk bydła, pasącego się za miastem na niwie. Tymczasem oddział Ćwieka korzystając z osłabionego ataku i pory wieczornej, znikł wśród lasu w wzorowym porządku. My przeto pozostaliśmy na polu, a ponieważ kozacy zaczęli nas oskrzydlać, zwróciliśmy się również do lasu, kierując się ku obozowi. W pół drogi (była już godzina 8 1/2 wieczorem) spotkaliśmy całą naszą kawalerię, prowadzoną na plac boju przez rotmistrza Władysława Rylskiego, a zawiadomiwszy go o rezultacie zaszłej potyczki, powróciliśmy do obozu nie mając ani zabitych ani rannych.”

Raport kpt. Z. Skłodowskiego o bitwie pod Batorzem (06.09.1863)

CZAS nr 221 z 29.09.1863, s. 1.

Dokumenty Terenowych Władz Wojskowych, s. 68-69.

„Smutny i bolesny przypada na mnie obowiązek donieść RN o śmierci płk. Lelewela i o ostatniej potyczce stoczonej przez nasz oddział pod wsią Batorzem. Pod wpływem głębokiej boleści mogę rzucić tylko slaby zarys wypadków, zanim spełniając wole poległego pułkownika, obszerniej opisze całą te katastrofę.

Z raportu przeslanego w d. 4.09. RN powzial wiadomosc, ze oddzial nasz po sformuowaniu liczyl ok. 600 piechoty, w tej liczbie 50 kosynierňw i przeszlo 150 kawalerii. W d. 2.09. rekonesans konny z 48 koni pod moja komeda przyjmowal udzial w potyczce stoczonej przez mjr. Cwieka, ulatwiajac mu szybki, lecz porzadny odwrňd. W d. 3.09.b.m. oddzial nasz na otwartym polu pod Panasňwka stoczyl jeden z najswietniejszch bojňw, w ktňrym polegl mjr. Nyary podszef sztabu, a chwilowe pelnienie tego obowiazku plk. Lelewel mnie powierzyc raczyl. Od tej ostatniej potyczki Moskwa parla na nas bezustannie ; sily jej do tej chwili 9 rot i 2 sotnie kozakňw liczace powiekszyly sie z 5 rotami i 1 sotnia z Zamoscia pod dowňdztwem Emanowa, 5 rotami i 1 sotnia z Lublina oraz batalionem strzelcňw p.plk. Golubiewa zza Wisly. Po boju pod Zwierzyncem nie moglismy zmylic nieprzyjaciela, z ktňrego podjazdami ciagle ucierac sie bylismy zmuszeni. Kierowalismy sie w glab kraju, aby Moskwa nie odciela nas i nie wyparla nas z latwoscia do Galicji. W cofaniu zas pozycja nasza byla fatalna, gdyz jedna droge jaka wolna przed nami byla stanowila pochylosc, ktňrej wzgňrza zajmowala Moskwa znajdujaca sie na naszych tylach i bokach. Pod wsia Lada, gdzie oddzial nasz dla chwilowego stana odpoczynku, rano w d. 6.09. nastapilo dosc silne spotkanie naszej ariergardy z kozactwem i piechota, ktňra po krňtkim boju do odwrotu zmuszona zostala. Z tego stanowiska cofnelismy sie juz wciaz w szyku bojowym, szukajac dogodnej pozycji, gdyz Moskwa widocznie starala sie nas otoczyc. Droga do wsi Lady prowadzaca ciagnie sie w niewielkim lasku, dosc dlugim i stromym wawozem poprzecinanym rňznymi zalamami i konczacy sie dwoma wzgňrzystymi brzegami u podnňza ktňrych lezy wies Batorz. Pozycje te jako dokladnie sobie znajoma, szef sztabu oddzialu Cwika przedstawil jako jedyna dla przyjecia boju ; zapewnil on, ze gdy oddzialy nasze zajma wzgňrza po obu stronach wawozu, Moskwa porazona zostanie, nim zdola nas otoczyc, do czego przynajmniej 2 godzin potrzebowac bedzie, gdyz na bokach zajetej pozycji znajduja sie wertepy i parowy. Plan szefa Kozlowskiego zostal przyjety i oddzialy tak ukryte, izby zblizajacego sie nieprzyjaciela mozna spotkac ogniem ukrytych strzelcňw i atakiem kosynierňw. Moskwa zblizala sie szybko. Na chwile przed bojem pulkownik polecil mi obejsc lewe skrzydlo naszej pozycji wraz z inzynierem ; wtedy przekonalem sie, ze szerokosc naszej pozycji zajmowala 200 krokňw lasu i cale lewe skrzdlo przytykalo do czystego i rňwnego pola. Wiadomosc te natychmiast komunikowalem szefowi Kozlowskiemu. Przedstawilem, ze Moskwa rňwnoczesnie z atakiem frontowym obejdzie nasze lewe skrzydlo lub jego prawe ale Kozlowski upieral sie przy twierdzeniu, ze Moskwa jedynie na wies Stawce obejsc nas moze, ze najblizsza droga dla Moskali liczy 2 godz. i ze droge te obsadzil czescia swych rezerw. Zawiadomilem natychmiast pulkownika i szefa sztabu Walisza ; wyjechalismy jeszcze raz na skrzydla i prawda uderzyla w oczy. Pulkownik z poczatku chcial opuscic pozycje, ale ze za pňzno bylo sie wycofac, polecil mi natychmiast roztawic na tym polu silne widety i wyprowadzic na brzeg czesc jazdy. Zaledwie popedzilem do wsi dla spelnienia rozkazu, z frontu przed wawozem ukazala sie awangarda moskiewska, ktňra za wczesnie oddzial Cwieka przyja strzalami. Co tylko zdolalem linia prosta od Batorza z jazda podazyc na lewe skrzydlo naszej pozycji, juz zastalem na wspomnianym polu gesta mase Moskali i przywitany ogniem, straciwszy polowe przyprowadzonych ludzi, zwrňcilem sie nazad ku wsi i tu spostrzeglem cofajacy sie oddzial Cwieka, gdyz z powodu zajetej przez siebie pozycji i oddalony od nieprzyjaciela przez wawňz i nasza piechote skutecznie dzialac nie byl w stanie.Okrazylem tyly naszej pozycji, pragnac wawozem dostac sie do pulkownika, lecz spostrzeglem tutaj w nieporzadku cofajacych sie i naszych strzelcňw i dowiedzialem sie od kpt. Tomickiego, ze plk. Lelewel zabity. Poploch rzucony przez naszych strzelcňw zmieszal nasze rezerwy stojace miedzy mna i Batorzem a nasza pozycja pod komenda plk.Grudzinskiego. Inna czesc rezerw, czuwajac nad droga od Stawcňw prowadzaca, byla zbyt daleko, aby mogla powstrzymac nieporzadny odwrňt. Moskwa wyparlszy nas ze stanowiska zajela natychmiast brzegi wzgňrzyste gňrujace nad droga przez Batorz. Oddzial Cwieka cofnal sie na lewo, Moskwa rozsypawszy swych tyrarierňw i wprowadziwszy armaty nie dozwalala nam sie sformowac, majac nas jak na dloni. Smierc Lelewela i Walisza zdemoralizowala zolnierzy, ktňrzy pod Zwierzynicem jak lwy walczyli. Aby ocalic furgony sformowalismy raz jeszcze jazde i pod zaslona jej furgony poslalismy w lewo za Cwiekiem. Czesc w nieporzadku cofajacego sie oddzialu przlaczyla sie takze do Cwieka. Reszte zebral p.plk. Grudzinski i kpt. Tomicki ; mnie silna kontuzja przeszkodzila tym sie zajac. Zla pozycja i smierc Lelewela przyprawily nas o kleske. Smierc mjr. Walisza dopelnila zlego. Z oficerňw sztabowych pozostal tylko kpt. Stempnicki, na ktňrego rekach skonal Lelewel i kapitan ten wkrňtce takze otrzymal kontuzje.”

Skip to content